sobota, 5 maja 2012

Echo (2008)


 
E C H O
(the Echo)
2008

„Ręce które leczą”
Echo, myślałam że tylko polskie tłumaczenia są głupie, ale widocznie nie zawsze. Nie wiem dlaczego film nazywa się Echo, dlatego że główny aktor słyszy głosy zza ściany? Wydaje mi się że to nie do końca nazywa się Echo.
Bobby warunkowo wychodzi z więzienia, postanawia zamieszkać w mieszkaniu swojej matki. Ta Recz jasna zmarła kiedy od był w więzieniu. Po pewnym czasie mieszkania zaczyna widzieć różne niepokojące rzeczy i głównym problemem w próbie spokojnego życia stają się sąsiedzi z mieszkania obok, a zwłaszcza głowa rodziny, która wychodzi na to że maltretuje pozostałych.
Muszę powiedzieć że „Echo” było ciekawą odmianą, chociaż wcale nie oryginalną, po całej Serii teen slasherów i nie tylko teen, jak i paranormali i podobnych, wpadł mi w ręce horror którego dawno nie miałam okazji oglądać, są martwi ludzie i duchy wiszące pod sufitami, extra ;)
Mamy typowy horror, a mianowicie głównym motywem strasznym w filmie są ręce, które po czasie nie powiem robią się trochę zabawne, genialna scena palec wychodzący z dziury w ścianie, całkowicie niepokojący i straszny.
Nasz główny bohater pomału zaczyna odkrywać tajemnicę śmierci swojej matki, w tym samym czasie próbując pomóc maltretowanej rodzinie która mieszka obok.  Mamy tajemnicę, w filmie który kojarzy mi się niestety ale z „Klątwą”, jest zmaltretowana matka i jej dziecko w tym przypadku dziewczynka. Pojawiają nam się nagle, tylko zamiast chmary włosów są sino-niebieskie ręce. Nie mogło oczywiście zabraknąć powykrzywianych twarzy, są elementy straszne ale ogólnie rzecz biorąc jest bardzo schematyczny i przewidywalny.
I mogła bym otwarcie powiedzieć że jest to bardzo dobry horror, gdyby nie końcówka… świetne rozwinięcie, mamy chłopaka który chcę zacząć życie od nowa, mamy tajemniczą śmierć matki i niepokojącą rodzinę mieszkającą obok, wszystko to jest dość głęboko zakorzenione i wszystko łączy jedna tajemnica. Zapomniała bym o sąsiedzie który uważnie obserwuje Bobbie’go z okna naprzeciwko. I myślę że w tym momencie widz liczy na zaskakujący i kulminacyjny koniec. Na tym powinno się film skończyć. Mamy bardzo prosty i trochę zbyt banalny koniec, który zresztą można przewidzieć oglądając, ale człowiek liczył na coś znacznie ciekawszego. W obrazach w których główną rolę tak naprawdę gra tajemnica widz liczy na coś zaskakującego, czasem nawet nieświadomie. Prostota jest dobra w filmach typu Slasher, kiedy już tworzymy zagmatwana tajemnicę, powinniśmy spędzić trochę więcej czasu na jej przemyśleniu. Bo gdyby koniec był inny „Echo” było by horrorem który zapamiętała bym na dłużej, a tak mam wrażenie że za parę lat kiedy spojrzę na tytuł absolutnie nie będę pamiętała czy to kiedyś oglądałam.
Zapomniała bym o ważnym motywie a mianowicie film jest poruszeniem pewnego problemu, co jest jak najbardziej na plus. A mianowicie mówi o panującej znieczulicy, czyli kiedy ktoś woła o pomoc, ludzie najzwyczajniej w świecie odwracają się plecami i udają, że nie widzą.
Film jest Remakiem filipińskiej wersji, ponoć oryginał jest o niebo lepszy.
reżyseria : Yam Laranas
  
5/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Archiwum bloga