HOSTEL
2005
W EUROPIE MOŻNA KUPIĆ WSZYSTKO
Troje
mężczyzn podróżuje po Europie, nie stroni od kobiet i używek. Kiedy trafiają do
Słowacji po kolei zaczynają w tajemniczy sposób znikać. Ostatni żywy próbując
odnaleźć zaginionych kolegów odkrywa szokującą tajemnicę. Bo za pieniądze można
kupić wszystko.
Nie do końca
pamiętam moje pierwsze odczucia po oglądnięciu Hostelu po raz pierwszy. W roku
2005 brutalność filmu potrafiła porządnie zszokować, bo na chwilę obecną można
przeczytać komentarze że to "lajtowy" horrorek.
Jednak od
zawsze Hostel kojarzy mi się z filmem dla nie wymagającej i wręcz prostej
publiki, dlaczego? bo jest to czysta rozrywka. Tona golizny przez pierwsze 30
minut a później teatralne mordowanie, obcinamy palce, wydłubujemy oczy,
wiercimy dziury w ciele. Krzyczą, uciekają, przeklinają. Klasyk.
Jednak czego
nie można zarzucić filmowi to braku klimatu, Słowacja w której czas zatrzymał
się jakieś 60 lat temu, brudna, obskurna i biedna. Stary Budynek wręcz rzeźnia,
gdzie w piwnicach które przypominają lochy bogacze realizują chore fantazje.
Muzyka jest komiczna i mierna.
Oczywiście
oryginalna historia, dobrze dopracowana. Bogaci z całego świata zjeżdżają się
żeby kupić sobie człowieka, aby następnie zrobić z nim co im się żywnie podoba.
Tani hostel w którym szuka się potencjalnych ofiar, dziewczyny dostarczają
towar, zabawne bo gdyby faceci za cyckami nie lecieli może wycieczkę po
Słowacji zakończyli by żywi. Uwielbiam kiedy amerykanie postrzegają Europę w
kryteriach trójkąta bermudzkiego, niebezpieczna słowiańszczyzna.
Jest
Tarantino jest i jatka. Myślę że na chwilę obecną Hostel to już klasyka. Wypada
go oglądnąć.
+





