niedziela, 31 marca 2013

Mama (2013)


M A M A
2013

BO NA DWORZE STOI PANI I NIE DOTYKA ZIEMI
Pewnego zimowego poranka, ojciec w panice wbiega do domu. Pośpiesznie pakuje swoje dwie córki do samochodu, jedzie jak szaleniec po śniegu powodując wypadek. Nikomu jednak nic się nie stało, błądząc po lesie w poszukiwaniu pomocy znajdują domek. Rodzina znika na pięć lat, żeby zostać później odnaleziona przez wuja, dziewczynki wychowane w skrajnych warunkach wracają do normalnego świata i zabierają ze sobą osobę, którą nazywają MAMA.

Guillermo del Toro opowiada najlepsze bajki. Jestem jego oddaną fanką a przerażająca MAMA nie zawiodła mnie na żadnym poziomie. Przerażająca jest nie tylko postać mamy ale również cała zaistniała sytuacja w filmie, mówię tu o scenie znalezienia dziewczynek po 5 latach w lesie. Każdego rodzica złapie od razu za serce, kiedy widzi małe dziewczynki wychowane jak dzikie zwierzęta.

Film pokazuje jedną z najpiękniejszych relacji międzyludzkich, relacje między matką a dziećmi. Nie ma substytutu prawdziwej matki, film dobrze to pokazuje pod postacią najmłodszego dziecka Lilly, MAMA zajęła się nią kiedy ta miała zaledwie rok, bazując na pierwotnym instynkcie mama do samego końca była dla niej najważniejsza. Co innego możemy powiedzieć o starszej córce która w chwili zaginięcia miała 6 lat, bardzo szybko adaptuje się do nowego środowiska i szybko dostrzega że MAMA nie powinna znajdować się w jej życiu że MAMA jest zła. A sama MAMA skoczy z urwiska za swoimi dziećmi, jest zaborcza, zazdrosna. Opętana szaleńczą miłością.

W naszych czasach ciężko jest stworzyć przerażającą postać, po wszystkich The Ring'ach i Klątwach, zjawy nie robią na nas większego wrażenia. Tak jest i z kreacją MAMY. Jednak historia sama w sobie jest wystarczająco straszna.

Oczywiście wyborne aktorstwo. Dopiero po zakończonym filmie dowiedziałam się że główną rolę grała nominowana w tym roku do Oscara Jessica Chastain, jak fryzura i makijaż mogą kogoś odmłodzić o 10 lat, kobieta kameleon genialna jak i postać małej Lily, gdzie można naleźć tak genialną małą aktorkę?

Typowy del Toro w lekkim klimacie baśni, (jak w każdym z jego filmów motyw wywietrzników w ścianach) przerażającej historii, walce z MAMĄ bo jeżeli mama jest złem to co w naszym życiu jest dobrem? jak wytłumaczyć małemu dziecku że osoba którą nazywa mama to zło? Nie da się, takie dziecko skoczy za rodzicem w ogień. Szczerze Polecam!
*


Inne filmy Guillermo del Toro na moim blogu:




wtorek, 19 lutego 2013

Paranormal Activity 4 (2012)


Paranormal Activity 4
2012

Idealny lek na bezsenność
 Od samej części pierwszej, seria Paranormal nie przechodzi obojętnie. Ludzie ją lubią bądź szczerze gardzą, ja od samej części pierwszej jak najbardziej byłam zwolenniczką no ale wszystko ma swój kres.
Część IV jak dla mnie jest bardzo naciągana, czuć w niej tylko chęć zarobku jako fan czuję się mocno rozczarowana. 
 Przede wszystkim elementami zaskoczenia jak i samymi aktywnościami, poprzednie części miały w sobie stałe elementy dzięki którym całość dało się oglądnąć, słabe początki, ale w momencie w którym akcja nabierała tempa nie dało się oderwać wzroku, zawsze był jeden ciekawy punkt kulminacyjny i element zaskoczenia. Od samego czekania w owej części można zasnąć, film nudny jak flaki z olejem, z każdą minutą cierpiałam katusze po cichu przeklinając.
 Bardzo mi się podobało w części I i II że cała historia w połączeniu była imponująca, wszystko idealnie pasowało, film wręcz wymagał części II, nie do końca pamiętam wydarzenia z części III ale nie narzekałam na fabułę, natomiast tutaj naciągane wszystko że aż głowa boli, historia nieciekawa.
Rozumiem, film się sprzedał trzeba ciągnąć dobrą passę, ale dlaczego u diabła efekty specjalne tak mocno kuleją? Nie umiem nawet wyliczyć pozytywnych aspektów. Raz spadł żyrandol, raz nóż. Dziecko rozmawia z wyimaginowanym przyjacielem. I aż się prosi przy tych pełnych napięcia scenach aby coś się wydarzyło a tu nic klapa, reżyser trzyma nas w pełnym napięciu żeby przed punktem kulminacyjnym zapalić światło i kazać nam iść do domu, bo nic więcej nie ma.
 Przy tym całość za bardzo pozowana, w poprzednich częściach udało im się zachować nutę realizmu, aktorzy byli w stanie chociaż odrobinę wprowadzić nas w stan że wszystko dzieje się na prawdę, tutaj zwłaszcza pojawiająca się we wszystkich częściach Katie była bardzo przerysowana i sztuczna.
 Nie rozumiem już kompletnie pisania że to była najlepsze ze wszystkich części, czuję się wtedy jak na innej planecie. Nie polecam, zwłaszcza jeżeli ktoś lubił poprzednie części, nie ma związku z ogółem i to 1,5h seansu zostało by lepiej wykorzystane na dłubaniu w nosie.


wtorek, 4 grudnia 2012

Droga bez powrotu 5 (2012)


Droga bez powrotu 5
wrong turn 5
2012

Głupi że aż oczy bolą od patrzenia
Nie mam pojęcia jak te filmy jeszcze powstają? Reżyser Drogi bez powrotu 3 i 4 funduje nam kolejną odsłonę filmu o "ludziach z gór". Poziom piątej części sięga głęboko poniżej poziomu morza. Jeszcze czwarta część miała za zadanie wprowadzić nas w sam początek ale ta? 
Po pierwsze straszny film, musiałam zatrzymać na moment i sprawdzić czy aby przypadkiem nie włączyłam czegoś innego, odrąbana ręka która pokazuje high five i wyświetla się nazwa filmu, naprawdę płakałam ze śmiechu. Kiedy porównam to z genialną częścią pierwszą, nie było tam ani chwili w której chciało mi się śmiać.
Mało ambitny to i tak za dużo powiedziane, czysta rozrywka dla "mało wymagających" widzów żeby nie powiedzieć idiotów. Już na samym początku aby utrzymać widza przed telewizorem seks i golizna, oczywiście przez cały seans możemy oglądać goliznę. I krew, się leje strumieniami. Sceny które miały za zadanie przerażać i obrzydzać szczerze śmieszą, chodź ja patrzyłam na nie z miną pełną współczucia dla tak płytkiego scenariusza. Jeden z naszych kanibali spokojnym ruchem rozrywa brzuch kobiecie wyciąga sobie jelitko i na miejscu zajada się przysmakami. 
Jedyne co mnie zaskoczyło? Brak schematu pod tytułem główna bohaterka ginie na końcu bądź wcale, blond włosy aniołek który zdawał się dotrwać do końca ginie zaraz po 30 minutach filmu a zdzirowata brunetka dotrwa do końca, z góry przepraszam za spoilerowanie ale film jest tak beznadziejny że powinnam z góry wszystkim popsuć seans żeby przypadkiem nikt po niego nie sięgnął.
Na czele naszego stada stoi normalny człowiek, który "uchronił" kanibali, niczym tani doktor Lecter prawi morały zza więziennej celi, wszyscy wyżynani po kolei nikt kompletnie nawet nie rani niedorozwiniętych napastników którzy aby ubarwić nam tę  produkcję wymyślają co ciekawsze sposoby na zabijanie. I tutaj tylko porównanie dla tych którzy oglądali "Sinister" dwie sceny z kosiarką, na obu scenach dzieje się to samo, ale która z tych scen zapada w pamięć i przeraża?
Ile pieniędzy udało im się zarobić na tym chłamie w postaci czwartej części że postanowili wyprodukować coś jeszcze gorszego? I broń boże przed kolejną częścią, która całkowicie pogrzebała by tak dobrą serię horrorów. Jak to jest że od roku 2003 potrafimy produkować tylko coraz to gorsze obrazy?
Przestrzegam przed oglądnięciem tego filmu, grozi zlasowaniem mózgu.

*

Archiwum bloga